Showing posts with label Forest. Show all posts
Showing posts with label Forest. Show all posts
Monday, July 14, 2014
Wednesday, October 23, 2013
Tuesday, August 27, 2013
The Cycle /Cykl
Every year it's the same. Summer is just not long enough here. Just when it becomes warm, it's over. And the time of grey and cold begins. But there are upsides. I get to munch bay boletes and buckleberries :)
***
Każdego roku jest tak samo. Lato jest tu stanowczo zbyt krótkie. Akurat kiedy zaczyna się robić ciepło, przychodzi koniec. I zaczyna się czas szarości i zimna. Ale są i dobre strony. Będę mogła wcinać podgrzybki i jeżyny :)
***
Każdego roku jest tak samo. Lato jest tu stanowczo zbyt krótkie. Akurat kiedy zaczyna się robić ciepło, przychodzi koniec. I zaczyna się czas szarości i zimna. Ale są i dobre strony. Będę mogła wcinać podgrzybki i jeżyny :)
Monday, May 27, 2013
I am a moth. Butterfly of the night. Drawn to the things I will never be able to reach.
***
Jestem ćmą. Motylem nocy. Przyciąganym przez rzeczy, których nigdy nie dosięgnę.
***
Jestem ćmą. Motylem nocy. Przyciąganym przez rzeczy, których nigdy nie dosięgnę.
Saturday, February 16, 2013
Farewell To My Tree / Pożegnanie z Moim Drzewem
Wrap your branches around me and hold me in tight
Cocoon me and don't let me fall
Whisper the windsong to me through your leaves
As you tower above me so tall
Let sun smile down warmly to dance on my face
Pointing upwards through leaves at the sky
Feel my eyes gently close as I lay back my head
And my breathing becomes just a sigh
So safe now you're solid just there at my back
With your branches supporting my arms
Succoured and held by your weatherworn trunk
There's no need for worries or qualms
But now they have taken my proud, sturdy tree
Cruelly chopped down in it's prime
My strong staunch support has been carted away
Without even committing a crime
Just how could they do such a terrible thing
And nobody ever asked me
So the haven I visit will not be the same
Now they've taken my beautiful tree.
Pat Dent, Mousehold Heath Defender
***
Owiń gałęzie wokół mnie i trzymaj mnie w mocno
Bądź jak kokon naokoło mnie i nie pozwól mi upaść
Szepcz pieśń wiatru do mnie z poprzez twoich liści
Gdy górujesz nade mną niczym wieża wysokie.
Niech słońce uśmiechnie się ciepło by tańczyć na mojej twarzy
Skierowanej do góry, przez liście, na niebo
Poczuj moje oczy zamykające się delikatnie gdy kładę głowę
A mój oddech staje się tylko westchnieniem
Teraz tak bezpiecznie gdy jesteś masywne tuż pod moimi plecach
Z twoimi gałęziami wspierającymi moje ramiona
Wspomagana i utrzymywana przez twój pień znoszony przez pogodę
Nie ma potrzeby do zmartwień czy niepokojów
Ale teraz odebrali mi moje dumne, solidne drzewo
Okrutnie wycięto u nasady
Moje silne, niezawodne wsparcie zostało wywiezione daleko
Nawet bez popełnienia przestępstwa
Tylko jak oni mogą zrobić taką straszną rzecz
I nikt nigdy mnie nie zapytał,
I tak, przystań, którą odwiedzam nie będzie taka sama
Teraz gdy zabrali moje piękne drzewo.
Pat Dent, Obrońca Mousehold Heath
Cocoon me and don't let me fall
Whisper the windsong to me through your leaves
As you tower above me so tall
Let sun smile down warmly to dance on my face
Pointing upwards through leaves at the sky
Feel my eyes gently close as I lay back my head
And my breathing becomes just a sigh
So safe now you're solid just there at my back
With your branches supporting my arms
Succoured and held by your weatherworn trunk
There's no need for worries or qualms
But now they have taken my proud, sturdy tree
Cruelly chopped down in it's prime
My strong staunch support has been carted away
Without even committing a crime
Just how could they do such a terrible thing
And nobody ever asked me
So the haven I visit will not be the same
Now they've taken my beautiful tree.
Pat Dent, Mousehold Heath Defender
***
Owiń gałęzie wokół mnie i trzymaj mnie w mocno
Bądź jak kokon naokoło mnie i nie pozwól mi upaść
Szepcz pieśń wiatru do mnie z poprzez twoich liści
Gdy górujesz nade mną niczym wieża wysokie.
Niech słońce uśmiechnie się ciepło by tańczyć na mojej twarzy
Skierowanej do góry, przez liście, na niebo
Poczuj moje oczy zamykające się delikatnie gdy kładę głowę
A mój oddech staje się tylko westchnieniem
Teraz tak bezpiecznie gdy jesteś masywne tuż pod moimi plecach
Z twoimi gałęziami wspierającymi moje ramiona
Wspomagana i utrzymywana przez twój pień znoszony przez pogodę
Nie ma potrzeby do zmartwień czy niepokojów
Ale teraz odebrali mi moje dumne, solidne drzewo
Okrutnie wycięto u nasady
Moje silne, niezawodne wsparcie zostało wywiezione daleko
Nawet bez popełnienia przestępstwa
Tylko jak oni mogą zrobić taką straszną rzecz
I nikt nigdy mnie nie zapytał,
I tak, przystań, którą odwiedzam nie będzie taka sama
Teraz gdy zabrali moje piękne drzewo.
Pat Dent, Obrońca Mousehold Heath
Thursday, February 14, 2013
How much would I give to be able to be there again, in my refuge. Among the trees, mountains and Silence...
***
Ile bym oddała by móc tam znów być, w moim azylu. Pośród drzew, gór i Ciszy...
***
Ile bym oddała by móc tam znów być, w moim azylu. Pośród drzew, gór i Ciszy...
Wednesday, January 23, 2013
Way Na'rìngä aTeyr
And so I went through snow and ice without looking back. I won't look back ever again.
***
I szłam tak przez śnieg i lód nie patrząc się za siebie. Już nigdy więcej będę patrzyć się za siebie.
Sunday, October 7, 2012
Perfect day / Idealny dzień
My perfect day is the day after an overnight downpour. Filled with sun or fog. It may be warm, but the cold does not bother me.
It's the day, when people stay in their homes and leave my Home alone. The Forest.
It's the day, in which on my path there is no garbage left by people the day before.
It's the day filled with greenery and the smell of ripe fruit, singing birds and squirrels' rustles.
It's the day, in which I give them all my answer, my Song. And they respond.
It's the day of silence of my footsteps on the soft, wet ground.
It's the day of the beauty of flowers and the smell of mushrooms.
It's the day, when I will not hear the roar of engines behind the walls of my Home.
It's the day, in which I live.
It's the day, in which I am truly free.
***
Mój idealny dzień, to dzień po nocnej ulewie. Wypełniony słońcem lub mgłą. Może być ciepło, ale chłód mi nie przeszkadza.
To dzień, w którym ludzie pozostają w swoich domach i zostawiają mój Dom w spokoju. A jest nim Las.
To dzień, w którym na mojej ścieżce nie leżą śmieci pozostawione przez ludzi dnia poprzedniego.
To dzień wypełniony zielenią i zapachem dojrzałych owoców, śpiewem ptaków i szelestami wiewiórek.
To dzień, w którym daję im wszystkim moją odpowiedź, mój Śpiew. A one odpowiadają.
To dzień pełen ciszy moich kroków na miękkiej, mokrej ziemi.
To dzień piękna kwiatów i zapachu grzybów.
To dzień, gdy nie usłyszę warkotu silników zza ścian mojego Domu.
To dzień, w którym żyję.
To dzień, w którym jestem prawdziwie wolna.
Saturday, July 14, 2012
Another bit / Kolejny kawałek
Tuesday, July 10, 2012
A bit of Nature / Odrobina Natury
For those of you longing for the sight of green. My recent trip to the forest.
***
Dla tych z Was pragnących widoku zieleni. Moja ostatnia wycieczka do lasu.
***
Dla tych z Was pragnących widoku zieleni. Moja ostatnia wycieczka do lasu.
Subscribe to:
Posts (Atom)




































